Ślady cyfrowe a prawo: Sąd Najwyższy rozważa ograniczenia w zakresie nakazów „geofencingu”.

9

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych toczy obecnie burzliwą debatę na temat uprawnień, jakie powinien posiadać rząd, aby śledzić obywateli na podstawie ich cyfrowych śladów. W centrum sprawy jest sprawa Chatrie przeciwko Stanom Zjednoczonym, która testuje granice prywatności w czasach, gdy nasze smartfony nieustannie rejestrują każdy nasz ruch.

Istota konfliktu: co to jest nakaz „geofencingu”?

Sprawa koncentruje się wokół kontrowersyjnego narzędzia dochodzeniowego znanego jako nakaz geofence. W przeciwieństwie do tradycyjnego nadzoru, który jest wymierzony w konkretną osobę, nakaz geofencingu zmusza firmy technologiczne (takie jak Google) do identyfikowania wszystkich, które przebywały na określonym obszarze geograficznym w określonym czasie.

W sprawie Chatri policja zastosowała tę metodę do zbadania napadu na bank w Midlothian w Wirginii. Uzyskali nakaz dotyczący promienia 150 metrów wokół miejsca zbrodni, co nieumyślnie dotyczyło pobliskiego kościoła. W ramach wieloetapowego procesu Google dostarczyło zanonimizowane dane od 19 osób z okolicy; W rezultacie policja zawęziła poszukiwania do trzech konkretnych osób, z których jedną był oskarżony Chatri.

Rozłam w sądownictwie: trzy główne stanowiska

W trakcie ustnych wywodów sędziowie podzielili się na trzy obozy dotyczące tego, jak dużą ochronę czwarta poprawka powinna zapewniać użytkownikom usług cyfrowych:

1. Stanowisko na korzyść organów ścigania

Sędziowie Clarence Thomas i Samuel Alito wyrazili chęć ograniczenia zakresu istniejących zabezpieczeń prywatności. Sędzia Alito argumentował, że obecne precedensy (takie jak decyzja Carpenter z 2018 r.) powinny mieć zastosowanie wyłącznie do danych, których użytkownicy „nie mogą powstrzymać się od ujawnienia” (takich jak połączenia z wieżami komórkowymi). Zgodnie z tą logiką, jeśli użytkownik może „zrezygnować” ze śledzenia lokalizacji w aplikacji takiej jak Mapy Google, rząd może nie potrzebować nakazu dostępu do tych danych.

Ryzyko: jeśli ten pogląd zwycięży, rząd mógłby potencjalnie śledzić przemieszczanie się niemal każdego, po prostu korzystając z aplikacji, w których udostępnianie lokalizacji jest opcjonalne.

2. Polityka prywatności

Inni sędziowie wyrazili głębokie zaniepokojenie sieciowym charakterem takich nakazów (zasada „zarzucania sieci”). Sędzia Główny John Roberts wskazał na przerażający potencjał nadmiernego działania rządu, zauważając, że takie nakazy mogłyby umożliwić policji identyfikację każdej osoby uczestniczącej w nabożeństwie religijnym lub wiecu politycznym. Sędziowie Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett również podnieśli alarm, sugerując, że gdyby przyjąć logikę rządu, policja mogłaby uzyskać bez nakazu dostęp do wrażliwych danych osobowych, takich jak e-maile, zdjęcia, a nawet konkretne ruchy ludzi w ich prywatnych sypialniach.

3. Znalezienie kompromisu

Niektórzy sędziowie sugerowali podejście „rozsądnych ograniczeń”. Sędzia Brett Kavanaugh wskazał, że nakazy dotyczące geofencingu mogą być zgodne z konstytucją, o ile są ściśle ograniczone zarówno pod względem czasu, jak i zasięgu geograficznego. Podobnie sędzia Ketanji Brown Jackson zasugerował, że chociaż identyfikacja małej grupy osób w pobliżu miejsca zbrodni za pomocą nakazu może być dopuszczalna, powinien być wymagany dodatkowy nadzór sądowy w celu „odkrycia tożsamości” konkretnych osób z tej grupy.

Dlaczego ma to znaczenie dla przyszłości prywatności

Napięcie prawne w sprawie Chatri wynika z podstawowego pytania: Czy „dobrowolne” korzystanie z usług cyfrowych oznacza zrzeczenie się prawa do prywatności?

Jeżeli Trybunał uzna, że korzystanie z aplikacji faktycznie oznacza „zgodę” na śledzenie, cyfrowe zabezpieczenia prywatności budowane w ostatnich latach mogą zostać znacząco naruszone. Jednakże Trybunał wydaje się obawiać stworzenia „dzikiego zachodu” inwigilacji, w ramach którego rządy będą mogły monitorować całe tłumy protestujących lub osób wierzących bez szczególnych podejrzeń.

Wniosek

Oczekuje się, że Sąd Najwyższy wyda wyważoną i ostrożną decyzję, która zachowa wymóg nakazu, ale pozostawi znaczną część jego wykonania sądom niższej instancji. Chociaż decyzja ta może nie unieważnić istniejących przepisów, prawdopodobnie wyśle ​​​​sygnał co do zakresu „cyfrowego nadzoru sieciowego”, na który Konstytucja pozwoli w naszym coraz bardziej połączonym świecie.