Sora nie żyje. Cóż, w większości. Ale Google nie zamierza się poddać. Zamiast tego wręczają ci maskę.
Google Vids właśnie otrzymało poważną aktualizację. Przesyłasz selfie i wiadomość głosową. Wysięgnik. Cyfrowy aparat, na który patrzysz z ekranu, poruszający ustami, które nagrałeś kilka miesięcy temu. Brzmi jak ty. Wygląda jak ty. Głównie.
Oto reszta zagadki. Gemini Omni przyłącza się do procesu. Teraz nie chodzi tylko o konwersję tekstu na wideo. Tak, nadal jest tekst, ale teraz możesz także używać własnych obrazów. Omni skleja je ze sobą. Popraw oświetlenie rozmytego klipu z ostatniej nocy. Zmień tło: z chaotycznego salonu do minimalistycznego biura. Dodaj efekty, które nie przypominają niczego innego.
Edycja przebiega teraz etapowo. Dokonujesz edycji, a system się dostosowuje. Znowu rządzisz. Żadnych restartów. Żadnego cofnięcia trzech godzin pracy z powodu jednego błędnego wyrażenia.
To zmiana zasad gry dla Google. Filmy wideo zaczęły się jako narzędzie do tworzenia prezentacji na potrzeby spotkań — sposób na zorganizowanie spotkania bez udziału mówcy. Teraz jest to fabryka. Spersonalizowane awatary? Interaktywne zmiany? Nagle oddychają HeyGenowi i Synthesii. Jak również podpisy i D-ID.
Sens biznesowy jest jasny. Integracja przestrzeni roboczej oznacza, że dział HR może klonować dyrektorów generalnych na potrzeby wdrażania wideo. Skuteczny? Z pewnością. Dziwny? Tak też.
Istnieją pewne ograniczenia. SynthID bezproblemowo dodaje znaki wodne do całej zawartości. Twój obraz jest powiązany z Twoim kontem Google. Nikt nie będzie udawał Ciebie za kliknięcia, przynajmniej nie bez zalogowania się na własne konto. Powinno to zapobiec masowym napadom złości w postaci filmów, na których Sundar Pichai robi jazzowe ręce, prawda? Chyba, że sam dyrektor generalny się zarejestruje. Które prawdopodobnie jest już gdzieś w planie działania.
Limit wieku: 18+. Na razie jest to związane z regionem.
Kto w ogóle chce być gwiazdą własnego programu?
Ty.
