Brzmi to jak błąd w obliczeniach fizycznych, ale wszechświat nie przejmuje się naszymi oczekiwaniami. Astronomowie odkryli dwie planety klasy „super-puff” – giganty, których waga jest znikoma.
Światy te krążą wokół odległej gwiazdy oddalonej o ponad 1100 lat świetlnych, w południowym gwiazdozbiorze Wolana. Jeśli nigdy nie widziałeś tego niebieskiego wzoru, wyobraź sobie go jako cichy zakątek nocnego nieba. A same planety są najlżejszymi mistrzami w całej galaktyce.
Zespołem badaczy z Uniwersytetu Oksfordzkiego kierował George Dransfield. Zauważa, że gęstość tych obiektów jest wyjątkowo niska. Pomyśl o piance do golenia. Nie bawełniane konfetti, które rozciąga się i rozciąga, ale grubość – gęsta, przewiewna masa, która właśnie wyszła z balonu. To jest dokładnie ich gęstość.
Światy te odkrył należący do NASA satelita TESS. Do tej pory żadna egzoplaneta tej wielkości nie miała tak małej masy. Są to najlżejsze duże planety, których istnienie udało nam się potwierdzić. Jupiter? Zapomnij o tym. Ten gazowy olbrzym jest 35 razy gęstszy. Zmiażdżyłby cię, a te „poduszki” prawdopodobnie po prostu… wylądowałyby w pobliżu. Unosząc się w próżni.
„Gęstość tych dwóch planet jest porównywalna z gęstością kawałka pianki do golenia” – zauważył Dransfield.
Z czego są wykonane? Prawdopodobnie z wodoru i helu – standardowych składników atmosfer gazowych. Dransfield sugeruje, że ich kolor może różnić się od białego do niebieskiego, w zależności od charakteru zachmurzenia. Różowy? Nie. To nie są słodkie cukierki.
Są to rzadkie okazy. Prawdziwych superpuchatek jest mniej niż 40. W sumie NASA skatalogowała prawie 6300 egzoplanet. Te obiekty to te dziwne anomalie. Statystyczne wartości odstające. Tworzą się w gęstych dyskach gazu wokół młodych gwiazd, a następnie tracą masę. Podobnie jak balon, który powoli opróżnia się przez miliardy lat, pozostają ogromne, ale stają się nieważkie.
Dlaczego je badamy? Po co zaglądać w głębiny kosmosu z odległości 9,7 biliona kilometrów?
Próbujemy rozwiązać zagadkę powstawania planet. Te duchy mówią nam o podstawowych zasadach. O tym, co zostaje zachowane, a co odchodzi w zapomnienie.
Teraz będziemy czekać na dane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. „Poczuje” ich atmosferę i potwierdzi skład chemiczny. Na razie wiemy tylko tyle, że istnieją. Duży, lekki i cudownie dziwny.
