Pytanie o to, co realne, przestaje przypominać debatę filozoficzną, a bardziej codzienną usterkę. Postrzegamy tylko część naszego otoczenia. Internet wydaje się wszechobecny, a jednocześnie nieuchwytny. Czy jesteśmy prawdziwi? A może jesteśmy po prostu kodem?
Nick Bostrom, filozof z Oksfordu, spopularyzował argument symulacyjny w 2003 roku. Jego założenia są proste, ale przerażające. Jeśli cywilizacje będą w stanie symulować wszechświaty, zrobią to. Jeśli tworzą wiele symulacji, to prawdopodobnie żyjemy w jednej z tych kopii. Nasza rzeczywistość może składać się tylko z jedynek i zer.
Siatka rzeczywistości
Fizyka oferuje sposób, aby to sprawdzić. Trzej badacze – Silas R. Bain, Zouhra Davoudi i Martin J. Savage – zadali inne pytanie. Jak moglibyśmy odkryć, że nasz wszechświat jest zaawansowaną grą wideo?
Ich prace opierają się na teorii sieci cechowania i chromodynamice kwantowej (QCD). Pola te badają silne oddziaływania jądrowe. Siła ta wiąże ze sobą cząstki subatomowe. Jest to najpotężniejsza z czterech podstawowych sił. Działa jednak na bardzo krótkich dystansach.
QCD opisuje tę interakcję w czterech wymiarach czasoprzestrzeni. Naukowcy wykorzystują obliczenia o wysokiej wydajności do symulacji małych wszechświatów. Robią to, aby zbadać QCD. Skala to femtometry. Nanometr to jedna miliardowa część metra. Femtometr to jedna biliardowa metra. To jest 10^-15 metrów.
W tych symulacjach czasoprzestrzeń jest siecią. To jest siatka. Gdybyśmy mogli skurczyć się do rozmiarów atomu i zajrzeć do wnętrza naszego wszechświata, moglibyśmy zobaczyć tę siatkę. Mogliśmy zobaczyć, jak energie z nim współdziałają.
Promienie kosmiczne i siatka
Dowody mogą być ukryte w promieniach kosmicznych. Jeśli nasz wszechświat jest symulacją wykorzystującą techniki sieciowe, promienie kosmiczne powinny zachowywać się inaczej. Powinny mieć strukturę kratową. Muszą osiągnąć limity energetyczne narzucone przez sieć.
Wykrycie tego wymaga ogromnej technologii. Musimy dokładnie mierzyć zachowanie promieni kosmicznych. Teoria sugeruje kilka rzeczy. Twórcy symulacji zastosowali metody podobne do eksperymentów QCD. Mieli ograniczone zasoby. Nasz wszechświat jest skończony. Nie ukrywają przed nami prawdy.
Jeśli promienie kosmiczne ujawnią te ograniczenia, będziemy mieli dowód. Jesteśmy w konstrukcie.
Hadrony i zderzacze
Cząstki podlegające silnym oddziaływaniom nazywane są hadronami. Protony to hadrony. Neutrony to hadrony. Wielki Zderzacz Hadronów zderza te cząstki ze sobą. Rozpędza kanały do prędkości bliskich prędkości światła. Tworzy kolizje, aby badać fundamentalną materię.
Jeśli wszechświat jest siecią, zderzenia te mogą odsłonić siatkę. Poziomy energii nie będą ciągłe. Będą dyskretne. Jak piksele w grze.
Niewygodna prawda
Argument Bostroma nie dowodzi, że mamy do czynienia z symulacją. Sugeruje, że jest to statystycznie prawdopodobne. Chyba, że trafimy na pułap technologiczny. Albo jeśli nie wyginiemy bez osiągnięcia tego poziomu złożoności.
To zawrotna myśl. Lalki Matrioszki wszechświatów. Symulacje w symulacjach. Rzeczywistość, jaką znamy, jest ograniczona.
Zadaniem fizyków nie jest udowadnianie iluzji. Polega na znalezieniu szwów. Czy możemy zobaczyć kod? Potrzebujemy lepszych detektorów. Musimy spojrzeć na promienie kosmiczne nowymi oczami.
Jeśli znajdziemy kratkę, gra się zmieni. Jeśli nie, zostaniemy sami w ciemności. Matematyka już istnieje. Pytanie brzmi, czy będziemy szukać wystarczająco mocno, aby to zobaczyć.
Problem naukowy teorii symulacji
Wyjaśnijmy sobie: argument z symulacji nie jest dowodem. To hipoteza zbudowana na chwiejnych podstawach. Jeśli usuniemy choć jedno z jego kluczowych założeń, cała konstrukcja się zawali. Jest to fatalna wada wszystkiego, co ma opisywać rzeczywistość.
Większy problem polega na tym, że pomysł ten można falsyfikować tylko z nazwy. Falsyfikowalna teoria musi dać się obalić w drodze eksperymentu lub obserwacji. Nauka działa właśnie na tej zasadzie. Bez tego nie zajmujesz się nauką, ale fikcją.
Wyobraź sobie to w ten sposób. Gdybym powiedział Ci, że niewidzialna i nieuchwytna mysz podąża za Tobą wszędzie, nie byłbyś w stanie obalić tego stwierdzenia. Mysz nie wydaje żadnego dźwięku. Ona przechodzi przez ściany. Znika, jeśli spojrzysz na niego bezpośrednio. To stwierdzenie jest niefalsyfikowalne. To wykracza poza naukę, ponieważ nie ma testu, który mógłby udowodnić, że się mylę.
Hipoteza symulacyjna obarczona jest tym samym błędem. Nawet jeśli fizycy przeprowadzą proponowane przez siebie testy i nic nie znajdą, sceptyk zawsze może argumentować, że symulacja ukrywa prawdziwy stan rzeczy. To błędne koło. Nie da się z tego wyjść. Dlatego pozostaje to raczej ćwiczeniem filozoficznym niż odkryciem naukowym.
A jeśli to prawda?
Ale wyobraźmy sobie, że to prawda. Powiedzmy, że udało nam się w jakiś sposób udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że żyjemy w kodzie komputerowym. Co stanie się dalej?
Konsekwencje religijne byłyby ogromne. Mielibyśmy dowód na istnienie Stwórcy. To stworzenie może nie wyglądać jak postacie z naszych świętych ksiąg. To może być nastolatek z wyższego wymiaru. Może to być sztuczna inteligencja. Szczegóły nie są tak ważne, jak fakt, że nie jesteśmy sami w swoim istnieniu.
Społeczeństwo by się podzieliło. Sceptycyzm objąłby wszystkie obszary. Wiele osób by to odrzuciło. Inni wpadliby w panikę. Tkanina społeczna rozciągnęłaby się pod ciężarem egzystencjalnego horroru.
Życie codzienne pozostaje takie samo
Oto sedno. Dla przeciętnego człowieka nic się nie zmieni.
Nadal jesz. Nadal oddychasz. Nadal płacisz rachunki i martwisz się bólem pleców. Praw fizyki nie obchodzi, czy są renderowane przez GPU, czy generowane przez podstawowe stałe. Jeśli jesteś w symulacji, nadal w niej utkniesz. Twój ból wydaje się prawdziwy. Twoja radość wydaje się prawdziwa. Kontekst się zmienia, ale doświadczenie nie.
Skrypt Matrix
Jest jeden wyjątek. A gdybyśmy mogli porozmawiać z administratorami?
Gdybyśmy znaleźli sposób na interakcję z twórcami, gra by się zmieniła. Moglibyśmy znaleźć się w sytuacji podobnej do Matrixa, gdzie edycja kodu pozwala nam zmienić naszą rzeczywistość. Moglibyśmy napisać na nowo naszą biologię. Moglibyśmy znieść nasze podatki.
Albo rzeczy mogą być o wiele bardziej nudne i przerażające. Twórcom może się po prostu znudzić. Mogli nacisnąć przycisk wyłączający.
Tak czy inaczej, w tej chwili nie mamy żadnych dowodów. To zabawna gra mentalna. Zagadka dla filozofów. Ale dopóki nie zobaczymy kodu źródłowego, możemy tylko zgadywać.
Czy to pocieszające? Czy to jest straszne?
Najprawdopodobniej oba. I tyle na dziś.


































