Na krótki czas kraj znów stał się całością.
Sałatki jedliśmy bez obawy o nagłą biegunkę. W powietrzu nie było zapachu spalonego plastiku ani popiołów z pożarów. I szczerze mówiąc, po prostu lubimy piłkę nożną.
To była przyjemna przerwa od zwykłego hałasu i kłótni.
Jednak ostatni gwizdek zabrzmiał w meczu z Belgią i silny efekt „kaca” nasilił się z nową siłą.
Nieoczekiwany romans Amerykanów z Pucharem Świata
Na początku nikt nie wiedział, czego się spodziewać. Czy polityka imigracyjna Trumpa odstraszy fanów? Czy sportowcy z krajów, których rząd USA nie lubi, otrzymają zakaz wjazdu?
I tak się stało. Niektórym wręcz zakazano wstępu. Początek został zrujnowany.
Ale wtedy wydarzyło się coś dziwnego.
Przyjechali zagraniczni kibice. I podobało im się wszystko.
Byli zdumieni naszymi cechami. Podziwiali nieskończoną ilość dressingu ranczo. Z ciągłymi dolewkami napojów w galonowych szklankach, klimatyzacją, która naprawdę działa, paluszkami z kurczaka i kowbojskimi kapeluszami.
„Uwielbialiśmy te smażone batoniki z kurczakiem!”
Zobaczyli sieć Fabryki Serników i w tym momencie po raz pierwszy spojrzeliśmy na siebie w nowy sposób. Od tygodni nie jesteśmy podzielonym narodem. Byliśmy po prostu krajem, który oferował świetne produkty mleczne i niesamowicie duże porcje.
Zespół amerykański również przyczynił się do powstania tej atmosfery.
Pokonaliśmy Bośnię i Hercegowinę 2:0. To poczucie zwycięstwa wydawało się zasłużone. Mieliśmy odwagę. Malik Tillman strzelił gola, gdy na boisku pozostało już tylko dziesięciu naszych zawodników po czerwonej kartce Folarina Baloguna. Eksperci uznali decyzję arbitra za wątpliwą. To było wątpliwe. Ale i tak wygraliśmy.
Wielu zawodników tej drużyny ma rodziców imigrantów. Lub pochodzenie wojskowe w rodzinie. Lub zostali obywatelami USA przez urodzenie. W epoce, w której te tożsamości są wykorzystywane jako broń polityczna, ten zespół czuł się nią.
Myśleliśmy, że jesteśmy obcymi.
Rzadko kiedy mamy okazję odgrywać rolę obcych. Ameryka wygrywa koszykówkę. W futbolu amerykańskim. W baseballu. Ale w piłce nożnej? Amerykańscy mężczyźni nigdy nie byli najlepsi na świecie. To jeden z tych rzadkich sportów, w których nie dominujemy.
Kiedy więc gwiazdy się ułożyły i stworzyliśmy zadziorny, ukryty zespół? Kochaliśmy ją całym sercem.
Kiedy kraj-gospodarz nagina zasady
A teraz weekend 4 lipca dobiegł końca.
FIFA dokonała czegoś bezprecedensowego.
Uchyliła czerwoną kartkę Baloguna. Łamiąc zasady. W imię wyjątku.
Dostał pozwolenie na grę przeciwko Belgii.
Dlaczego?
Początkowo wyglądało to na decyzję zwykłego sędziego. To się zdarza w piłce nożnej. To rozczarowujące. Ale potem zaczęły krążyć plotki.
Potem przyszło potwierdzenie.
Prezydent Donald Trump powiedział, że zadzwonił do prezydenta FIFA Gianniego Infantino. Że nalegał na umorzenie kary.
Infantino potwierdził połączenie.
Ale jego reakcja? Cały czas rozmawia z „ważnymi i bogatymi ludźmi”.
Zabrzmiało to karykaturalnie. Podejrzany. Jak scena z parodii.
Kibice oglądający mecz natychmiast zmienili nastrój.
Nie powinno tak być. Nie możesz liczyć na taką pomoc. Osoby z zewnątrz nie dzwonią, prosząc o przysługi. Ich lider nie ma wpływu na komisje arbitrażowe. Gry mają różną strukturę.
Wszystko wyglądało na oszustwo.
Rzeczywistość uderza mocniej niż sama porażka
Problemem nie była porażka z samą Belgią. Chodzi o to, jak dostaliśmy szansę na tę porażkę.
To było jak oszukiwanie.
Przeszliśmy od wspierania gangu outsiderów do uświadomienia sobie, że możemy być gangiem insiderów, którzy złamali zasady, aby pozostać w grze.
Ta iluzja upadła.
Teraz Puchar Świata dobiegł końca. I wróciliśmy do USA.
Ale Stany Zjednoczone są inne niż tydzień temu.
A może kraj pozostał ten sam. Po prostu stało się to bardziej widoczne dla oka.
Warzywa – żywność, której powiedziano nam, że jest zdrowa, niezbędna i zdrowa – są teraz podejrzane. Nie dlatego, że są złe. Ale ze względu na ryzyko. Ryzyko wystąpienia „wybuchowej” biegunki.
Biegunka sama w sobie jest nieprzyjemna. Ale ta konkretna marka? Nazywa się to detonacją. To okropne.
A potem jest powietrze.
W tym miesiącu dym z pożarów pokrył dużą część kraju. Naukowcy twierdzą, że oddychanie takim powietrzem jest równoznaczne z paleniem dziesięciu papierosów dziennie.
Więc oto jesteśmy.
Jemy zadymione powietrze. Obawiamy się, że sałatka w najgorszy możliwy sposób zepsuje cały wieczór.
Stawia radość z Pucharu Świata w surowej, brutalnej perspektywie.
Atmosfera była prawdziwa. Poczucie połączenia było prawdziwe. Ale brud, którym wdychamy, jest również prawdziwy. Tą samą rzeczywistością jest strach w naszych żołądkach.
Te chwile jedności były ulotne. Trwały kilka tygodni. Kilka meczów. Kilka dobrych sałatek.
A potem wszystko się skończyło.
Zostawiając nas z dymem. I pytanie brzmi: czy to wszystko było prawdą?
Prawdopodobnie tak było.
Ale teraz jest 已经结束.
































