Ideologia nie interesuje się epidemiologią. Niezbyt zainteresowany.
Od dwudziestu lat globalną reakcją na AIDS kieruje Plan Awaryjny Prezydenta USA na rzecz Pomocy w AIDS (PEPFAR). Ten ogromny projekt, zapoczątkowany w 2003 roku przez George’a W. Busha, zapewnił 15 miliardów dolarów na walkę z chorobą, która zabija miliony ludzi w Afryce Subsaharyjskiej. I zadziałało. Szacuje się, że program uratował życie około 25 milionów ludzi i zapobiegł narodzinom wielu dzieci z wirusem. Wszystko to kosztowało zaledwie ułamek procenta budżetu federalnego USA.
Potem zaczęły się zmiany.
Teraz eksperci twierdzą, że historyczne osiągnięcie zaczyna się rozpadać. Nie z powodu jednorazowego ostrego cięcia finansowania, ale z powodu powolnej, wymiernej erozji całego systemu. Podejście administracji Trumpa zmieniło opartą na nauce strategię zdrowia publicznego w narzędzie wojny kulturowej. Wynik? Rozdrobniony system, w którym środki przydzielane są w oparciu o ideologię polityczną, a nie zagrożenie epidemiologiczne.
Ciche zamknięcie przychodni
Niedawne badanie przeprowadzone przez amfAR pokazuje brutalną rzeczywistość w terenie. Dzięki nowej administracji 77 procent wcześniej finansowanych organizacji opieki zdrowotnej straciło granty lub doświadczyło poważnych opóźnień w płatnościach. Dane są ograniczone, ponieważ administracja ogranicza przejrzystość, ale wyniki badania przedstawiają druzgocący obraz.
Ponad 1700 klinik zamknęło swoje drzwi. Ponad 16 000 pracowników – testerów, pracowników terenowych i specjalistów ds. pomocy społecznej – straciło pracę. To nie są tylko liczby. To te same osoby, które zapewniły badania kobietom w ciąży, przekazały nastolatkom leki zapobiegające zakażeniu HIV (PrEP) i stworzyły bezpieczne przestrzenie, w których osoby świadczące usługi seksualne mogły uzyskać pomoc. Kiedy znikają, zwiększa się wskaźnik infekcji. To prosta matematyka.
Cięcia uderzają nie tylko w budżety, ale także w tożsamość organizacji.
Wiele osób otrzymało pisma z wypowiedzeniem, w których powołały się na nakazy wykonawcze mające na celu rozprawienie się z „nielegalną” polityką różnorodności, równości i włączenia społecznego (DEI). Powodem często była sama nazwa. Klinice w Mozambiku, która pomaga ofiarom przemocy ze względu na płeć, groziło zamknięcie tylko dlatego, że w jej misji znalazły się słowa „gender” lub „LGBTQ”. Wojna administracji z DEI skutecznie uczyniła język włączający zagrożeniem dla przetrwania organizacji.
„Aby zapewnić skuteczność, usługi w zakresie zapobiegania i leczenia AIDS są kierowane tam, gdzie występuje choroba… niezależnie od Twojego stanowiska moralnego”.
Dlaczego osoby bezbronne płacą?
Można by pomyśleć, że leczenie AIDS, będące kluczową częścią PEPFAR, byłoby chronione. Jednak nie jest to prawdą. System jest ze sobą powiązany. Nie możemy ograniczać programów badań, wysiłków profilaktycznych społeczności i struktur wsparcia społecznego, oczekując dalszego napływu pacjentów do leczenia. Jeśli odetniesz przód, tył się zapadnie.
Kto cierpi najbardziej? Te same grupy, które są najbardziej narażone na zarażenie wirusem HIV.
Wśród organizacji pracujących z gejami i biseksualistami 90 procent ograniczyło dostęp do PrEP (profilaktyki przedekspozycyjnej), wiele z nich całkowicie zaprzestało jej zapewniania. W przypadku kobiet w ciąży straty są równie dotkliwe. Dzieci są obecnie narażone na zwiększone ryzyko wertykalnego przeniesienia wirusa od matek, ponieważ matki są odcięte od dostępu do opieki przedporodowej w związku z zakażeniem wirusem HIV.
Thomas McHale z Physicians for Human Rights udokumentował chaos w Republice Południowej Afryki, kraju o największej na świecie epidemii wirusa HIV. Opisuje system znajdujący się pod taką presją, że ludzie muszą odmawiać przyjmowania leków, aby uniknąć napiętnowania. Biseksualny mężczyzna od tygodni odstawił leki antyretrowirusowe z powodu zamknięcia specjalistycznej przychodni wspierającej społeczność LGBTQ. Młoda kobieta stała w kolejce po odnowienie recepty na PrEP przez dziesięć godzin.
Jeśli zignorujemy zapobieganie, po prostu odłożymy w czasie jeszcze droższy i wyniszczający kryzys.
Koniec lokalnych partnerstw?
Administracja Trumpa próbuje radykalnie zmienić sposób, w jaki radzi sobie z pomocą zagraniczną. Zamiast przekazywać fundusze za pośrednictwem dużych międzynarodowych organizacji pozarządowych, pomoc jest obecnie wysyłana bezpośrednio do rządów krajowych. W teorii powinno to wzmocnić rolę lokalnych ekspertów. W praktyce przyspieszyło to zamykanie lokalnych organizacji.
Badanie amfAR pokazuje, że organizacje lokalne tracą środki finansowe i zamykają oddziały w większym tempie niż grupy międzynarodowe. Jest to sprzeczne z dziesięcioleciami globalnych doświadczeń w dziedzinie zdrowia, które podkreślają wartość oddolnych sieci, które mogą skuteczniej docierać do marginalizowanych populacji niż odległe biurokracje.
Najbardziej niepokojąca jest decyzja o wycofaniu wsparcia dla PEPFAR w Republice Południowej Afryki. Wydaje się, że powodem tego posunięcia były raczej pretensje polityczne niż potrzeby zdrowia publicznego – w szczególności bezpodstawne twierdzenia administracji o ludobójstwie na białych Afrykanerach.
Jirard Ratvesian, który wcześniej był szefem sztabu PEPFAR za Bidena, zauważa, że zdrowie publiczne nie jest już miarą sukcesu. Obliczył konsekwencje podobnego załamania z Zimbabwe: obcięcie pomocy PEPFAR w tym kraju doprowadziłoby do 75 000 nowych infekcji w ciągu zaledwie jednego roku. W Republice Południowej Afryki? Do tego ponad 2 miliony nowych przypadków w ciągu dwóch dekad.
Wirus nie sprawdza paszportów. Porażka w Republice Południowej Afryki jest porażką wszystkich.
Wojna kulturowa pochłania swoje ofiary
Nie chodzi tylko o budżety. Chodzi o to, czyje życie jest uważane za cenne.
Przez dziesięciolecia prezydenci USA – zarówno Republikanie, jak i Demokraci – odkładali na bok zastrzeżenia ideologiczne i finansowali to, co się sprawdziło. Bush zignorował zwolenników abstynencji i finansował zapobieganie prezerwatywom. Popierał PrEP. Rozumiał, że jeśli nie wyleczycie zarażonych i nie zapobiegniecie rozprzestrzenianiu się, nie wygracie tej wojny.
Teraz ta norma zniknęła.
Nawet organizacje, które zachowały finansowanie, ulegają zmianom. Prawie 80 procent respondentów stwierdziło, że byli zmuszeni zmienić sformułowania, usługi lub docelowych odbiorców, aby dostosować się do nowych dyrektyw. Usuwają odniesienia do „płci”, zaciemniają tożsamość LGBTQ i unikają określeń, które mogłyby wywołać gniew polityczny.
Sieć pustoszeje. Naukę zastępują emocje.
Jesteśmy świadkami demontażu systemu zdrowia publicznego nie dlatego, że zawiódł, ale dlatego, że stał się niewygodny w obliczu wojny kulturowej, która nie jest zainteresowana wynikami klinicznymi. Pytanie nie brzmi, czy zaszkodzi to Amerykanom. Pytanie brzmi, czy zachowamy zdolność do powstrzymania globalnej pandemii, gdy następnym razem zapuka ona do naszych drzwi.
































