Gerontokracja w Waszyngtonie to nie tylko teoria. To jest brutalna rzeczywistość. Średni wiek senatora wynosi 64 lata. Dwudziestu członków Kongresu ma ponad 80 lat. Pewien naukowiec nazwał niedawno ten stan „starszym” (starą igarchią).
Ostatnie wydarzenia wymownie rzuciły światło na tę rzeczywistość demograficzną. 80. urodziny prezydenta Donalda Trumpa. Nagła śmierć senator Lindsey Graham. Utrzymująca się niepewność co do stanu zdrowia senatora Mitcha McConnella. Wszystkie te punkty razem podkreślają zaawansowany wiek naszych wybranych przywódców. Oczywiste pytanie brzmi: dlaczego nie odejdą?
W tym tygodniu, w dniu moich 86. urodzin, spotkałem się z przywódcą większości w Izbie Reprezentantów Karoliny Południowej, Jimem Clyburnem. Zadanie było delikatne. Chciałem zapytać, dlaczego te „stare głowy” nie chcą przekazać pochodni. Ta ciekawość była bezpośrednią reakcją na publiczne oburzenie wokół wieku ówczesnego prezydenta Joe Bidena.
Odpowiedź Clyburna była bezpośrednia. Ma więcej energii niż wielu sześćdziesięciosześciolatków. Ma doświadczenie, którego oni nie mają.
„Znam osoby w wieku około 66 lat, które mają znacznie mniej energii ode mnie i nie mają żadnego doświadczenia”.
Odrzucił wezwania do wprowadzenia limitów kadencji lub barier wiekowych. Wyraził jednak chęć rozważenia nowej propozycji wymagającej od członków Kongresu poddania się testom poznawczym. Ale to tylko jeden aspekt jego światopoglądu. Oto, co jeszcze pojawiło się w naszej rozmowie na temat zmiany pokoleniowej, pieniędzy korporacyjnych komitetów politycznych (PAC) i lekcji politycznych z roku 2024.
Dlaczego Demokraci z establishmentu nie zrezygnują
To nie tak, że młodsi prawodawcy nie poprosili swoich starszych kolegów o odejście. Prawda jest taka, że po prostu tego nie chcą. Według Clyburna ten upór działa na dwóch poziomach. To jest zbroja. Ale to także ślepy punkt.
Kiedy zapytałem, czy młodsze pokolenia nie ufają zdolnościom starszych polityków do załatwiania spraw, wspomniał o swoich dziadkach. „Nie przejmuj się tym, jak ludzie cię nazywają” – powiedział. „Liczy się to, na co reagujesz i jaka jest twoja istota.”
Mądrość? Może. Lub po prostu dziesięciolecia hartowania.
Ignorowanie krytyki może wyglądać jak ignorowanie opinii wyborców. „Nie reaguję na tego rodzaju szum” – powiedział Clyburn, odnosząc się do żądań pokoleniowej zmiany władzy.
Taka postawa utrzymuje status quo. Ignoruje wyraźny sygnał, jaki wysyłają wyborcy.
Argument, że winni są wyborcy
Clyburn jasno przedstawia stanowisko establishmentu: nie ma tu nic do naprawienia. Nie uważa, aby Partia Demokratyczna w 2025 r. popełniła jakieś większe błędy. Porażki w prawyborach w Nowym Jorku i Kolorado postrzega jako odosobnione momenty. Nie jako trend.
Naciskany na wnioski płynące z administracji, która miała powstrzymać Trumpa, ale doprowadziła do jego powrotu do Białego Domu, przytoczył dane dotyczące frekwencji wyborczej.
„Kiedy dwa lata temu frekwencja wśród białych wyniosła 71 procent, a czarnych 51 procent” – powiedział – „powiedzcie mi, czyja to wina?”
Kiedy zapytałem go bezpośrednio, czy jego zdaniem czarni wyborcy zawiedli Kamalę Harris, odpowiedział bez wahania. „W wielu przypadkach. Zdecydowanie”.
Filozofia ta zrzuca winę na elektorat. Chroni hierarchię partyjną przed samokontrolą. Przerzuca ciężar porażki na tych, którzy nie przybyli do lokali wyborczych w wymaganej liczbie.
Ale to stanowisko jest testowane. Kolejna runda prawyborów pokaże, jak uzasadniony jest pogląd establishmentu.
Nowy Jork i Maine wydawały się lokalnymi anomaliami. Przypadkowo. Ale przed nami są Michigan i Wisconsin. Państwa te są barometrem sytuacji politycznej. Jeśli porażki będą się tam nadal utrzymywać, stopień paniki wzrośnie. Nie będzie to już zbiór odosobnionych wydarzeń. To zakończy się awarią systemu.
Obrona Sojuszu za pomocą Korporacyjnych Komitetów Politycznych
Umiarkowane skrzydło Partii Demokratycznej opiera się na czarnych wyborcach. Zwłaszcza na południu. Clyburn wie o tym uzależnieniu. Broni także sojuszy korporacyjnych, które wspierają tę koalicję.
Twierdzi, że przyjmowanie darowizn od przedsiębiorstw jest konieczne w przypadku kandydatów z mniejszości, którzy nie mają majątku rodzinnego.
„Wzywam Was do znalezienia jednego mojego głosu na rzecz ustawy, która jest wspierana przez firmę farmaceutyczną, ale której nie poparli moi wyborcy”.
W trudnych kwestiach, takich jak Izrael, przekazuje głos przedstawicielowi Gregory’emu Meeksowi. W polityce lokalnej nie przeprosił za wspieranie Andrew Cuomo przeciwko Zohramowi Mamdiani w wyborach na burmistrza Nowego Jorku w 2025 roku. Jednak Clyburn stwierdził wcześniej, że Cuomo powinien był zrezygnować.
Jaki jest powód takiej lojalności wobec establishmentu?
Zapytałem, co czarne społeczności dostają w zamian za wsparcie. Jego odpowiedzią było wdrożenie polityki. Odniósł się do pakietów legislacyjnych przyjętych za rządów Obamy i Bidena. Jest to ważny miernik sukcesu.
Ale jest tu głębszy nurt.
Działania Clyburna odzwierciedlają walkę o władzę w Partii Demokratycznej. Czarna klasa polityczna jest mocno zaangażowana w obronę swoich stanowisk. Grożą im rosnące koalicje. Społeczności imigrantów zyskują wpływy.
Jego aprobatami są Cuomo i Haley Stevens. Jego udział w debacie na temat kolejności głosowania w prawyborach. To nie są tylko wybory polityczne. To są manewry obronne. Chroni obszar przed zmieniającymi się przypływami demograficznymi.
Rozmowa o wieku w Waszyngtonie rzadko dotyczy wyłącznie biologii. To jest rozmowa o władzy. I o tym, kto kontroluje porządek obrad, kiedy wyborcy przestaną chodzić do urn.
„Co otrzymaliśmy za nasze wsparcie? Program polityczny.”
Oto jego uzasadnienie. Ale czy program kupiony za pieniądze korporacyjnego PAC satysfakcjonuje elektorat domagający się zmian? Pokaże kolejny cykl prawyborów.
































